Blog Pełnoletnia

Burzowo piątek, 24 lipiec 2015, 15:14



Burzowo trochę.

Znalazłam to zdjęcie w internecie i musiałam je tu wstawić.
Burzowo, ale spokojnie.
Na razie omijają nas trąby powietrzne, nieszczycielskie wichury i tym podobne atrakcje.

W niedzielę wieczorem błyskało się naokoło, chyba jeszcze nigdy nie widziałam takiego natężenia błyskawic i piorunów rażących w ziemię. To było jak nieustanne miganie fleszy. Siedzieliśmy z Tygrysem zafascynowani na tarasie, dopóki nie zaczeło bardzo mocno wiać. Nawet civica wprowadziliśmy na wszelki wypadek do garażu, co w zasadzie zdarza się nam tylko od wielkiego święta ;) 

Po drugim podmuchu silniejszego wiatru oczywiście od razu padł w naszej wiosce prąd. I nie tylko w naszej, bo u teściów, 30 km dalej prądu nie było przez 2 dni... My za to skorzystaliśmy z ciemności w oczywisty dla dwojga bardzo bliskich sobie ludzi odmiennej płci sposób ;)

Przede mną ostatni spokojny tydzień... Później czeka nas niezwykle bogaty we wszelakie atrakcje sierpień: szwagier się żeni, 6 urodziny Liwki, mój drugi urlop i wyjazd nad Solinę, chrzest małej Amelki... i związane z tym spore wydatki, ale damy radę :)

Tymczasem rozkoszuję się długimi wieczorami, upałami, ciepłymi nocami i planuję ognisko z przyjaciółmi :)))
Późnymi wieczorami często siadujemy z Tygrysem na tarasie. I nie ma nawet komarów :))) Albo wynoszę króliki do ich mini-zagrody i siedzę gapiąc się na długouche futrzaki pozwalając myślom dryfować gdzie im się podoba. Ale to oczywiscie dopiero po pracy...

Takie chwile są po prostu bezcenne :)






I love Kamionka 2015 niedziela, 12 lipiec 2015, 13:15
Koniec urlopu.
Dziś ostatni dzień. Mam zamiar robić tylko i wyłącznie to, co najbardziej kocham i zrelaksować się na maksa :)
Bo ten urlop męczący trochę był ;))) Ale taki ma właśnie być, żeby odstresować się od pracy :)))

4 cudowne, upalne dni w Kamionce :))) Nie mogłam wybrać lepiej terminu tego urlopu, po prostu nie mogłam :)))


Zdjęcie ze strony ośrodka na FB (klik)
Strona internetowa (klik)


Na stronie napisane jest, że to są domki letniskowe, ale tak naprawdę ośrodek działa cały rok, w zimie przyjeżdzają rybacy łowić na zamarzniętym jeziorze.

Zakochałam się w tym miejscu już rok temu ♥♥♥

Pięciu gwiazdek to tam nie ma.... ;) ale my nie potrzebujemy luksusów. Są domki holenderskie i pawilon z niezależnymi pokojami. Przed każdym pokojem taras z dużym stołem i... wersalki. W zasadzie to bez problemu można na tym tarasie spać i nie jeden z tego korzystał ;) Na dworze. Pod gwiazdami... A o zmroku popis dawały świetliki :)))

Woda w jeziorze jest brązowa i farbuje kostium (uprzedzam!)- żelazianka, ale jakie te borowiny zdrowe!
Rybki pływały wokół nóg, a jedna nawet mnie dziabnęła. Jest też masa oswojonych kaczek :)
W ośrodku restauracja z domowym jedzeniem, więc wszystko na miejscu.
Za rok też tam jadę :)))

I LOVE KAMIONKA!!! 

Szkoda tylko, że w tym roku byliśmy w tak okrojonym składzie.... :/












Cudowny relaks pod brzozą :)))




I spełniło się moje marzenie z dzieciństwa - byłam nad jeziorem z PSEM!!!!



(żeby nie było - Pająk oczywiscie piwa nie pił. Za to ja piłam :)))  Radlerek..... mmmmmniam....)

Smak Radlerka przebija tylko... Martini ;)

Jeszcze jedno marzenie zostało mi do spełnienia.
Nocne pływanie w jeziorze ;)))
Ale bez pośpiechu... na pewno się spełni.
Może nawet juz za rok...





Na to zdjęcie będę patrzeć w długie zimowe wieczory ;)








W maszynie z kulkami Liwka wylosowała pierścionek :)
 
 
 

Nooooo, fajnie było!!!

W czasie tego tygodniowego urlopu zdążyłam jeszcze też zaliczyć dentystę (planowane od stycznia), wyjazd do mamy, "Minionki" z Liwką (fajny film, polecam!), mycie okien w prawie całym domu (umyłabym w całym, gdyby nie zabrakło płynu, hehe), wyjazd do znajomych na kociołek i grilla z sąsiadami.

Wypoczęłam na maksa :)))

A teraz... pozostało odliczanie dni do kolejnego urlopu ;)


Zmiany/nie-zmiany. niedziela, 21 czerwiec 2015, 07:29
Miało być o zmianach, zmiany zaszły (a niektóre nie) i nawet jakoś do tej pory nie udało się o nich napisać. Z powodu dziury czasoprzestrzennej, zapewne ;) Zmiany są minimalne zaledwie i... uffff, odetchnęłam z ulgą :)))

Zmieniłam drogę do pracy i do tej pory wyjść ze zdumienia nie mogę, jak ja mogłam tą ohydną Igołomską tyle czasu jeździć (prawie 2 lata!!!), kiedy trasa przez Proszowice taka ładna (czy ja już pisałam, że kocham małe miasteczka???). Moją byłą trasę 79 remontują teraz i remontować będą jeszcze dłuuuugo. Pierwszego dnia mega-korków już wiedziałam, że tamtędy ostatni raz jadę ;) Nie jeździłam przez Proszowice, bo jakby na mapę nie patrzeć, to ta droga jednak okrężna jest, a okazuje się, że ma tylko 2 km więcej! Co to za różnica, kiedy się dziennie koło 70 km robi ;) I wracam sobie teraz z pracy, zawijam sobie na przeuroczych rondkach (sztuk 5, z czego jedno podwójne) i micha mi się śmieje :))) Stara trasa - 3 fotoradary i częste kontrole tych skurczysynów, policji i mandat na 300 zł, dodatkowo same żuki z kapustą i rabarbarem i TIRy. Nowa trasa: ani jednego fotoradaru, bardzo rzadko jakiś TIR, praktycznie zero ciągników i na większości trasy ograniczenie prędkości do 70 km/h :) A końcówka trasy wręcz bajkowa: ponad 10 km po terenie niezabudowanym, wśród pięknych polskich pól :))) Żyć, nie umierać! :)))

Poza tym... ale w koło zrobiło się dzieciowo...
Miszka Duszanowa w 5 tygodniu ciąży. Trzecie dziecko! :)
Ania z Irlandii niedawno urodziła...
Ania Przemowa urodziła dosłownie na dniach, podobnie jak moja Asia...
Nawet Georgina z Irlandii z wielkim brzuchem łaziła, chociaż jest już chyba po 40-stce. Już nawet baby shower miała :)))
Czas i mi było zrobić test ciążowy, bo coś mi się spóźniało ;))) Ale to nie było to. Na razie nic nie planujemy.
Nie pierwsze opóźnienie i pewnie nie ostatnie ;)
Eh.....

Teraz myślę tylko o wyjeździe do Kamionki :))) Jeszcze jeden ciężki tydzień pracy przede mną, ale przynajmniej czuję się doceniona ;) Zobaczymy czy i finansowo docenią... Bo już na jednej rozmowie o pracę byłam, nikomu o tym nie mówiłam, co by nie zapeszać... ale po rozmowie dosłownie zaczęłam się modlić, żeby nie zadzwonili. No i zrozum tu kobietę... Ale takie warunki sobie powymyślałam, że pomyśleli pewnie: no wariatka jakaś ;) Ale jak mam zmieniać prace, to na tylko lepszą ;))) Ale odpuszczam. Nie szukam już, nie zmieniam, wykasowałam wszystkie job alerty z maila... Bardzo ciężko i powoli dochodzi do mnie prawda, że może i bez umowy o pracę... i daleko, i te dojazdy i wogóle, ale i tak mam naprawdę dobrze :))) Jak kiedyś koleżanka przyszła i powiedziała, że po miesiącu pracy w sklepie dostała na konto wypłatę 1300 zł.... To prawie się popłakała, a ja z nią. Fakt, że dziewczyna nawet nie ma matury... ale każdemu należy się jakaś godziwa zapłata za poświęcony czas!!!

Te zdjęcia poniżej to jakieś kadry z naszego domu. Wieszaczek z napisem Home kupiłam kiedyś cudem na przecenie w Penneys'ie, jeszcze w Irlandii, za 2 euro :))) Kiedyś, na samym początku przyszli sąsiedzi i zamiast w wiatrołapie, sąsiad powiesił kurtkę, o zgrozo, na moim wieszaczku! Zaraz to wszystko pierdzielnie na dół, myślę se, ale siedzę cicho i nic nie mówię ;) Wieszaczek wytrzymał ;)

Serducha z Jysk i Pepco, wianek z wierzby uplotłam sama, a fioletowe serducho zrobiła Liwka. Sama zawiązała sznurek i powiesiła do kompletu. Nie tykam :)))







Obrazek wisi ;)





Latarnia z Jysk - niesamowicie tania, dałam za nią jakieś 12 zł, czy coś koło tego :) A śliczna jest! W środku były tylko muszelki (to znaczy świeczka też oczywiście była), a ja dorzuciłam jeszcze orzechy włoskie i laskowe. Myślę, że piasek na dnie też wyglądałby rewelacyjnie. Przywodzi mi na myśl morze, wakacje... i trochę Irlandię :)))







Troszkę tęsknię za Irlandią... chętnie pojechałabym tam na dwa, trzy tygodnie, powłóczyłabym się po wrzosowiskach i po starych zamkach, odwiedziłabym jakieś megalityczne ślady przeszłości, wypiłabym Guinessa na Temple Bar, zmarzłabym i zmokła ze 100 razy i z wielką ulgą wróciłabym do Polski ;)))



A "Sagi o Ludziach Lodu" nikomu chyba nie muszę przedstawiać ;) Kocham, uwielbiam, choć z wielkim żalem stwierdziłam, że już trochę inaczej odbieram losy bohaterek, niż kiedy miałam te naście lat ;)
Co wtorek w kioskach ;)




W pracy również zmiany. Szefowa w ciąży (a nie mówiłam, że wkoło jest dzieciowo???) i od października idzie na urlop macierzyński, co oznacza, iż być może zdarzy się, że w przypadku nieobecności "Pana Derektora", tzn Karola, kopnie mnie zaszczyt sprawdzania maili ;) Z tejże okazji zaszalałam zakupowo i zanabyłam w Lidlu drogą kupną krótkie spodenki (moje jedyne spodenki mam jeszcze z Irlandii i o ile nadają się do szaleństw ogródkowych i łażenia po domu, ta są jednak już okrutne sprane) - tak, kupiłam spodenki, ja, Pełnoletnia, która zawsze twierdziła, że jest na takie spodenki za tłusta ;))) Ale jednak zaczęłam wyglądać lepiej, a jak to osiągnęłam, opiszę w osobnym poście :) Do tego kupiłam sobie następnego sukulenta (miałam ochotę na 3, bo był też jeszcze taki śliczny okrąglutki kaktusik i aloes, którego zawsze chciałam mieć, ale to, że BYĆ MOŻE otrzymam podwyżkę nie oznacza jeszcze, że ją otrzymam i że mogę od razu zacząć szaleć...) i nasiona sałatki. Teraz tylko muszę iść ją posiać ;)





I tak, oto po prawie miesiącu ciszy w ciągu nieomal jednego dnia zamieszczam dwie notki... Bardzo to do mnie podobne... Poprzedni wpis to była rozgrzewka przed napisaniem tej notki, bo nie wiem, jak Wam, ale mnie jest ciężko wrócić do pisania po takiej przerwie. I trzeba się rozgrzać ;) A rozgrzesza mnie fakt, że jest zimno, co chwilę pada, a w czwartek byliśmy na Termach Bukovina, i teraz boli mnie gardło :/ Siedzę więc pod kocem i jutro chyba nie pojadę na wyścigi górskie do Limanowej :( Za to Termy Bukovina rewelacyjne, bardzo polecam, choć 44 zł za 2.5 godziny (razem z przebieraniem się, suszeniem włosów itd) i to w ciągu tygodnia, to raczej sporo... I bardzo trzeba uważać na odwodnienie, bo bardzo o to łatwo na termach, a mi dodatkowo powyłaziły jakieś syfy na twarzy... Za to zabawa przednia, szczególnie dla dzieciaków, a w niebieskiej zjeżdżalni - zawał serca murowany ;)

W sobotę czeka nas wesele... kiecka kupiona, a mi się tak nie chceeeee.... I ufarbować by się trzeba (moje ukochane Słodkie Capuccino od Joanny - nie zamienię jej na żadną inną farbę!). Bardzo polubiłam bycie blondynką. Można nawet pokusić się o stwierdzenie... że od zmiany koloru włosów na blond zaczęły się wszelkie pozytywne zmiany w moim życiu ;)))



O mnie
pelnoletnia
Skarpa
Słówko o mnie
email: p.iwo@interia.pl
Zobacz mój profil
Księga Gości! :)
 
Zaglosuj na mojego bloga
Aktualna liczba głosów:
 
4776
Glosuj na szablon
Aktualna liczba głosów:
 
43303

Instagram:





Moje tworki decoupage i inne ;)


na obrazek klik :)



"Czary" na Srebrnej Agrafce :)
sklepik klik






Polub "Czary" na Facebooku:








"Żeby osiągnąć sukces, trzeba najpierw zaakceptować możliwość porażki"

Terry Goodkind







od 19.01.2011r.

 

ZAKOCHANA W IRLANDII:

KLIK: :)





Moja nawiększa zajawka: megality Irlandii:

MYTHICAL IRELAND

SHADOWS & STONE
Irlandzkie kamienne kręgi, dolmeny i menhiry. 


THE STANDING STONE.IE 

MEGALITHOMANIA

IRISH MEGALITHS 

MEGALITHIC IRELAND

MEGALINKS

THE MEGALITHIC PORTAL

" May the road rise up to meet you. May the wind always be at your back. May the sun shine warm upon your face, and rains fall soft upon your fields. And until we meet again, May God hold you in the palm of His hand".

An Old Irish Blessing.







Toplista:



Statystyki
Liczba wyświetleń strony:
 
97531
Liczba komentarzy:
 
10709
Liczba osób, które wpisały się do Księgi Gości:
 
73
Archiwum
Rok 2015
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2014
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2013
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2012
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2011
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2010
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2009
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2008
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2007
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2006
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec


Za powrót: 


15.05.2012r. One way ticket
Kupione bilety w jedną stronę do Polski :)
7 lat w Irlandii...
30.09.2005 - 30.09.2012



Skarpa zimą 2009...








<< Sierpień 2015
PonWtŚrCzwPiąSobNie
12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31


Zobacz serwisy INTERIA.PL