Pełnoletnia
Światełko na Skarpie
O mnie
pelnoletnia
Skarpa
Słówko o mnie
email: p.iwo@interia.pl
Zobacz mój profil
Księga Gości! :)
 
Zaglosuj na mojego bloga
Aktualna liczba głosów:
 
4254
Glosuj na szablon
Aktualna liczba głosów:
 
14293





"Żeby osiągnąć sukces, trzeba najpierw zaakceptować możliwość porażki"

Terry Goodkind



 



od 19.01.2011r.



Moje tworki decoupage i inne ;)


na obrazek klik :)



"Czary" na Srebrnej Agrafce :)
sklepik klik




Polub "Czary" na Facebooku:



 

ZAKOCHANA W IRLANDII:

KLIK: :)





Moja nawiększa zajawka: megality Irlandii:

MYTHICAL IRELAND

SHADOWS & STONE
Irlandzkie kamienne kręgi, dolmeny i menhiry. 


THE STANDING STONE.IE 

MEGALITHOMANIA

IRISH MEGALITHS 

MEGALITHIC IRELAND

MEGALINKS

THE MEGALITHIC PORTAL

" May the road rise up to meet you. May the wind always be at your back. May the sun shine warm upon your face, and rains fall soft upon your fields. And until we meet again, May God hold you in the palm of His hand".

An Old Irish Blessing.







Toplista:






Wiersz Adama Poety o Skarpie! 

"Wędrował sobie po Polsce
Myśli miał wzniosłe
Jego droga była piękna
Szukał w niej ciepła.
Odwiedzał miasteczka,miasta
Wszędzie się pytał,gdzie jest SKARPA?
Tak bardzo chce tam jechać
Tam Ktoś wyjątkowy będzie czekać
Ze swoją Rodziną
Och...ale będzie miło...
Wędrowiec szukać będzie SKARPY
Przecież jest pełen Wiary...
A kiedy nadejdzie ten czas
Będzie unosił się jak wiatr..."



Statystyki
Liczba wyświetleń strony:
 
91749
Liczba komentarzy:
 
10350
Liczba osób, które wpisały się do Księgi Gości:
 
72
Archiwum
Rok 2014
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2013
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2012
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2011
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2010
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2009
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2008
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2007
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2006
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec




POEMAT O MŁODYCH LUDZIACH...

Dwoje bardzo młodych ludzi
Poznało się i się zakochało
Zaczęli Miłość w sobie budzić
Uczuciami wieloma powiało.

Ona piękna i namiętna Dziewczyna
On Przystojny i do Miłości zdolny
Ona jeszcze przecież taka niewinna
On od wszelkich trosk jeszcze wolny.

Lata mijały,a Oni snuli plany
O ślubie zaczęli już myśleć
Pełni wzajemnej Miłości i Wiary
Przed sobą widzieli wspaniałe życie.

On do Krakowa przeprowadził się
Ona była bardzo szczęśliwa
Miała Tygrysa w bliskości swej
Ona już wtedy Pełnoletnia była.

Szukając swojego przeznaczenia
Postanowili wyjechać do Irlandii
W sercach mieli wiele wyrzeczenia
Pod próbę życia swoją Miłość dali.

Tak bardzo w sobie byli Zakochani
Ślub postanowili wziąć w Polsce
W białym Kościółku obrączki sobie podali
Wypełniając tej Miłości wolę.

Wrócili do Irlandii by dalej tam żyć
Z Miłości się piękna Córeczka zrodziła
Oczkami niebieskimi Maleństwo zaczęło lśnić
W ich życiu już na stałe brodziła.

Piękne blond włosy ma ta Dziewczynka
Podkręcane delikatnie na ich końcach
Dali Jej na imię pięknie...Liwka...
Ona w ich życiu Miłością przepiękną woła.

Postanowili dom sobie zacząć budować
W Polsce,w miejscu jakże pięknym
Chce wrócić do Polski Rodzina ta urocza
I zamieszkać w gotowym domu ciepłym.

Powrót nastąpi w przyszłym roku ich
Wrócą bo wierzą w powrotu czas
W ich sercach ufność i Miłość tkwi
Przyjazny wieje i wiać będzie wiatr.

Wrócą na Skarpę,gdzie radość została
Wrócą bo tak bardzo tego pragną
Ich Miłość próbie zostanie poddana
Wrócą z pięknem Miłośći i tęsknoty Wiarą.



wiersz Adama Poety 
listopad 2011r. 



Za powrót: 





"Wędrówka Pełnoletniej"
Adam Poeta

Wędrowała Pełnoletnia i chciała więcej
Miejsca zwiedzała bardzo piękne
Zamki,Klasztory i Warownie
Miały wiele piękna w sobie.

Irlandia może i piękny to Kraj
Jednak nie tak piękny jak Nasz
W Polsce są wspaniałe Skarpy
Co dają do życia Wiary.

Niech więc Pełnoletnia nie ma złudzeń
Na Skarpie pięknie,choć czasami w trudzie
Jednak Wędrowiec mocno wierzy
Wrócicie i otrzymacie tam dotyk ciepły.

13.06.2012.













PREZENT TO NAJPIĘKNIEJSZY.

Poprzez odległość i czas
Przywędrowała do mnie
Czy przywiał Ją wiatr?
Dziś ze mną mieszkać chce.

Z dalekiej Krainy przybyła
Utkana sercem wspaniałym
Jej biel,to przyszłości wizja
Wzruszyłem się tą sytuacją cały.

Oto urocza Kobieta...piękna
Prezent-niespodziankę zrobiła
Jej nick blogowy...Pełnoletnia
W kopertę Różę białą włożyła.

Serce zadrżało,dusza uniosła się
Pełnoletnia do Kraju wraca
Wraz z Rodziną...mieszkać w Polsce chce
Ich domem...bedzie najpiękniejsza Skarpa.

Adam Poeta, 28.07.2012



"GŁOSEM ANIOŁA"

Słońce blaskiem swym
Daje ciału ciepło
W sercu uczucie lśni
A wokół jest piękno.

Wrócisz do tego piękna
Niebawem wrócisz
Na Ciebie Skarpa czeka
Radość tam zanucisz.

Głosem Anioła zaśpiewasz
I uniesiesz swe oczy
Dziś wspomnienia już zabierasz
Czujesz Skarpy namiętny dotyk.

Adam Poeta, sierpień, 2012




ŁAWKA NA SKARPIE.

Ławka na Skarpie stanie
Wędrowiec usiądzie na niej
Napisze tam piękny wiersz
Na ławce ukojenie poczuć chce.

W sercu Wędrowca już mieszka
Ta ławka...jakże piękna
Już niebawem tam pojedzie
Ze sobą radość powiezie.

Dojedzie do Skarpy szczęśliwy
Przywitany zostanie w sposób miły
A ławka zaprosi Wędrowca do siebie
I poczuje Wędrowiec uczuć na niej wiele.

Podróż ta to wyzwanie będzie
W przeznaczenia odda się ręce...
Wędrowiec co jedynie pragnie
Dawać innym radość...nim zaśnie.

wrzesień 2012









 

 
<< Grudzień 2014
PonWtŚrCzwPiąSobNie
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031
Zapiski Pełnoletniej:
W świątecznym nastroju - prawie (podejście nr 2). niedziela, 14 grudzień 2014, 18:49
Ostatnio miała być notka, ale wkleił się sam obrazek. To znaczy - sam się nie wkleił, to jasne... no cóż, czasem tak bywa, że weny po prostu braknie - siadam do komputera z zamiarem opisania tylu rzeczy i po prostu pustka w głowie. Nic.

To chyba pierwszy rok w moim życiu, kiedy jest już tylko 10 dni do Wigilii, a ja tego wszystkiego po prostu nie czuję.... :((( Szczerze - zawsze bałam się takiej sytuacji, Boże Narodzenie to dla mnie najpiękniejszy okres w całym roku, ale teraz... Pocieszam się jeszcze, że jest jeszcze czas na przygotowania, że wbiję się jeszcze w ten nastrój... Ale powiedziałam sobie kiedyś, że rok, w którym nie poczuję radości ze Świąt, będzie to rok w którym umarła moja dusza... Jakaś mała radość we mnie co prawda jest... więc jeszcze chyba nie tak do końca źle ze mną ;)))

Czuję, jakby coś nieodwołalnie zmierzało ku końcowi... A ja tak bardzo tego nie chcę, nie chcę, nie chcę!!!

Po raz ostatni przywiozłam "skarby" ze swojego starego pokoju, z mieszkania od mamy - wiecie pewnie jak to jest, kiedy człowiek się wyprowadza i zostawia na starym miejscu masę rzeczy, które wydają się w danym momencie życia niepotrzebne, albo po prostu nie ma możliwości, żeby je zabrać ze sobą. Po powrocie do Polski, odkryłam mnóstwo takich skarbów, po trochu przewożąc je na Skarpę... i oto przewiozłam już wszystko. Nie zostało już nic... Koniec pewnej epoki... Tak jakby dom mojej mamy, to nie był już mój dom...

Na dodatek przedwczoraj w nocy śniło mi się, że jestem w ciąży... Tego uczucia nawet nie da się opisać... i w ciszy serca modlę się, żeby jeszcze raz dane mi było go zaznać....




W świątecznym nastroju (prawie) czwartek, 11 grudzień 2014, 14:41
Nastrajam się świątecznie :)))
(a co!)






 
Ściska w dołku coraz gorzej, łomójboże sobota, 06 grudzień 2014, 18:24
ściska w dołku
coraz gorzej
łomójboże
żurawina
nie pomoże

No. To by było na tyle w temacie zapalenia pęcherza, które trzyma mnie już 2 tygodnie. Pewnie powinnam siedzieć w domu przez tydzień, żeby to wygrzać... a ja nawet u lekarza nie byłam. I mam ósemkę rwać, bo mi podobno jakiś nerw uciska i dlatego mnie ucho i patrzałka boli... Ale chyba odpuszczę sobe tą kosztowną i wątpliwą przyjemność i zostawię to napoświętach ;)))

Szlajam się po lekarzach od sierpnia i już mnie to śmieszyć zaczyna: od lekarza rodzinnego do laryngologa, od laryngologa do neurologa, od neurologa na dwa rezonanse i znów do neurologa, który odbija piłeczkę z powrotem do laryngologa, który kieruje mnie mnie do alergologa i dentysty ;))) (w międzyczasie miałam też skierowanie do okulisty i na badanie słuchu ;)) I wiecie co... jakbym od razu poszła do tego drugiego laryngologa, którego nota-bene polecała mi sąsiadka, to pewnie uniknęłabym tych wszystkich rezonansów i stresów z tym związanych. Ale… co Cię nie zabije to Cię wzmocni ;) Całą resztę lekarskiej hołoty odpuszczam sobie z wielką ulgą, ósemkę wyrwę (może) po nowym roku (no przecież od razu podejrzewałam, że to pewnie od zęba mam te problemy z bólami głowy)… i... i jakoś to będzie ;) Byle do przodu ;)))

Ale za to wino porzeczkowe wyszło nam takie, że pili nawet tacy… co nie piją ;)))

Matce kupiłam na Mikołaja termofor z napisem „Najcieplejsza babcia na świecie” i dopiero wtedy sobie przypomniałam… że rok temu poinformowała mnie, że Mikołaja nie obchodzi. Nie pojmuję jak można tak odwrócić się 4 literami do jedynej wnuczki… i jeszcze później pleść coś na temat „ukochanej wnusi”. Hipokryzja mojej matki powala mnie na ryjek… Nawet nie o żadne prezenty tutaj chodzi, tylko o to zwyczajne ciepło rodzinne, jakieś wspólne spędzanie czasu… Głupiego czekoladowego Mikołaja za 3 złote w sreberku, uścisk wnuczki z babcią, ciepło rodzinnego gniazda… … Ale tego ciepła nie ma już w mojej rodzinie ze strony matki od bardzo dawna… Ale co tam… zbudowałam sobie sama własne gniazdko i w nim się będę grzać, a co : )))





Stefan Dziki Kot wrócił po tygodniu do domu z ranami kłutymi po pazurach, poszarpanym uchem i futerkiem i ogólnie obolały i wściekle głodny. Przyniesiono go na rękach w najmniej oczekiwanym momecie niedzielnej imprezy :))) Zażarł tyle, że taka ilość karmy mięsnej, kanapek z pasztetem i zupy pomidorowej nie pomieściłaby się chyba w normalnym kocie (Stefan uwielbia pomidory, najlepiej na surowo, ale pomidorówką też nie pogardzi) i rezyduje na pokojach :))) Tak cieszę się, że wrócił!!!
 

Niestety, Marysia nie wróciła… W pewnym momencie ilość kociej populacji spadła drastycznie ze sztuk 9 na 3 (trzy małe kotki znalazły nowe domki, a jeden to nawet pojechał do Bochni!), ale teraz znów jest zbilansowana ilość sztuk 4 ;)

Bardzo spokojny ten nasz mikołajkowy weekend, aż za spokojny... Wczoraj jeszcze piekłyśmy z Liwką na wieczór cynamonowe ciasteczka dla Mikołaja :))) Rano Liwka zastała nadgryzione przez Świętego ciastko, wygryzioną w paru miejscach marchewkę (przypuszczalnie Rudolf) oraz opróżnioną szklankę mleka. Kocham jednak także weekendy takie, jak poprzedni - pojechaliśmy do trojaczków szwagra na Śląsk, a w niedzielę była impreza na Skarpie - po takim weekendzie wracam do pracy z akumulatorami naładowanymi pozytywną energią po samiuśkie brzegi :))) I nie straszne mi już półtoragodzinne dojazdy do pracy, ani śnieg czy mróz ;) Bo wiecie… ostatnio wszystko jakieś takie piękne jest, choć zmęczona bywam okrutnie...  A odpocząć też od czasu do czasu trzeba ;)

Na zewnątrz już ciemno, na drzewach przecudny szron, a mgła ma nam towarzyszyć przez parę następnych dni... Uwielbiam ten grudniowy czas :)))





Zobacz serwisy INTERIA.PL