O mnie
pelnoletnia
Skarpa
Słówko o mnie
email: p.iwo@interia.pl
Zobacz mój profil
Gościu miły, dopisz się do Księgi Gości! :)
 
Zaglosuj na mojego bloga
Aktualna liczba głosów:
 
2773
Glosuj na szablon
Aktualna liczba głosów:
 
2492






"Żeby osiągnąć sukces, trzeba najpierw zaakceptować możliwość porażki"

Terry Goodkind



 



od 19.01.2011r.



Moje tworki decoupage i inne ;)


na obrazek klik :)



"Czary" na Srebrnej Agrafce :)
sklepik klik




Polub "Czary" na Facebooku:



 

ZAKOCHANA W IRLANDII:

KLIK: :)





Moja nawiększa zajawka: megality Irlandii:

MYTHICAL IRELAND

SHADOWS & STONE
Irlandzkie kamienne kręgi, dolmeny i menhiry. 


THE STANDING STONE.IE 

MEGALITHOMANIA

IRISH MEGALITHS 

MEGALITHIC IRELAND

MEGALINKS

THE MEGALITHIC PORTAL

" May the road rise up to meet you. May the wind always be at your back. May the sun shine warm upon your face, and rains fall soft upon your fields. And until we meet again, May God hold you in the palm of His hand".

An Old Irish Blessing.







Toplista:






Wiersz Adama Poety o Skarpie! 

"Wędrował sobie po Polsce
Myśli miał wzniosłe
Jego droga była piękna
Szukał w niej ciepła.
Odwiedzał miasteczka,miasta
Wszędzie się pytał,gdzie jest SKARPA?
Tak bardzo chce tam jechać
Tam Ktoś wyjątkowy będzie czekać
Ze swoją Rodziną
Och...ale będzie miło...
Wędrowiec szukać będzie SKARPY
Przecież jest pełen Wiary...
A kiedy nadejdzie ten czas
Będzie unosił się jak wiatr..."



Statystyki
Liczba wyświetleń strony:
 
86973
Liczba komentarzy:
 
10132
Liczba osób, które wpisały się do Księgi Gości:
 
69
Archiwum
Rok 2014
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2013
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2012
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2011
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2010
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2009
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2008
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2007
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2006
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec




POEMAT O MŁODYCH LUDZIACH...

Dwoje bardzo młodych ludzi
Poznało się i się zakochało
Zaczęli Miłość w sobie budzić
Uczuciami wieloma powiało.

Ona piękna i namiętna Dziewczyna
On Przystojny i do Miłości zdolny
Ona jeszcze przecież taka niewinna
On od wszelkich trosk jeszcze wolny.

Lata mijały,a Oni snuli plany
O ślubie zaczęli już myśleć
Pełni wzajemnej Miłości i Wiary
Przed sobą widzieli wspaniałe życie.

On do Krakowa przeprowadził się
Ona była bardzo szczęśliwa
Miała Tygrysa w bliskości swej
Ona już wtedy Pełnoletnia była.

Szukając swojego przeznaczenia
Postanowili wyjechać do Irlandii
W sercach mieli wiele wyrzeczenia
Pod próbę życia swoją Miłość dali.

Tak bardzo w sobie byli Zakochani
Ślub postanowili wziąć w Polsce
W białym Kościółku obrączki sobie podali
Wypełniając tej Miłości wolę.

Wrócili do Irlandii by dalej tam żyć
Z Miłości się piękna Córeczka zrodziła
Oczkami niebieskimi Maleństwo zaczęło lśnić
W ich życiu już na stałe brodziła.

Piękne blond włosy ma ta Dziewczynka
Podkręcane delikatnie na ich końcach
Dali Jej na imię pięknie...Liwka...
Ona w ich życiu Miłością przepiękną woła.

Postanowili dom sobie zacząć budować
W Polsce,w miejscu jakże pięknym
Chce wrócić do Polski Rodzina ta urocza
I zamieszkać w gotowym domu ciepłym.

Powrót nastąpi w przyszłym roku ich
Wrócą bo wierzą w powrotu czas
W ich sercach ufność i Miłość tkwi
Przyjazny wieje i wiać będzie wiatr.

Wrócą na Skarpę,gdzie radość została
Wrócą bo tak bardzo tego pragną
Ich Miłość próbie zostanie poddana
Wrócą z pięknem Miłośći i tęsknoty Wiarą.



wiersz Adama Poety 
listopad 2011r. 



Za powrót: 





"Wędrówka Pełnoletniej"
Adam Poeta

Wędrowała Pełnoletnia i chciała więcej
Miejsca zwiedzała bardzo piękne
Zamki,Klasztory i Warownie
Miały wiele piękna w sobie.

Irlandia może i piękny to Kraj
Jednak nie tak piękny jak Nasz
W Polsce są wspaniałe Skarpy
Co dają do życia Wiary.

Niech więc Pełnoletnia nie ma złudzeń
Na Skarpie pięknie,choć czasami w trudzie
Jednak Wędrowiec mocno wierzy
Wrócicie i otrzymacie tam dotyk ciepły.

13.06.2012.













PREZENT TO NAJPIĘKNIEJSZY.

Poprzez odległość i czas
Przywędrowała do mnie
Czy przywiał Ją wiatr?
Dziś ze mną mieszkać chce.

Z dalekiej Krainy przybyła
Utkana sercem wspaniałym
Jej biel,to przyszłości wizja
Wzruszyłem się tą sytuacją cały.

Oto urocza Kobieta...piękna
Prezent-niespodziankę zrobiła
Jej nick blogowy...Pełnoletnia
W kopertę Różę białą włożyła.

Serce zadrżało,dusza uniosła się
Pełnoletnia do Kraju wraca
Wraz z Rodziną...mieszkać w Polsce chce
Ich domem...bedzie najpiękniejsza Skarpa.

Adam Poeta, 28.07.2012



"GŁOSEM ANIOŁA"

Słońce blaskiem swym
Daje ciału ciepło
W sercu uczucie lśni
A wokół jest piękno.

Wrócisz do tego piękna
Niebawem wrócisz
Na Ciebie Skarpa czeka
Radość tam zanucisz.

Głosem Anioła zaśpiewasz
I uniesiesz swe oczy
Dziś wspomnienia już zabierasz
Czujesz Skarpy namiętny dotyk.

Adam Poeta, sierpień, 2012




ŁAWKA NA SKARPIE.

Ławka na Skarpie stanie
Wędrowiec usiądzie na niej
Napisze tam piękny wiersz
Na ławce ukojenie poczuć chce.

W sercu Wędrowca już mieszka
Ta ławka...jakże piękna
Już niebawem tam pojedzie
Ze sobą radość powiezie.

Dojedzie do Skarpy szczęśliwy
Przywitany zostanie w sposób miły
A ławka zaprosi Wędrowca do siebie
I poczuje Wędrowiec uczuć na niej wiele.

Podróż ta to wyzwanie będzie
W przeznaczenia odda się ręce...
Wędrowiec co jedynie pragnie
Dawać innym radość...nim zaśnie.

wrzesień 2012









 

 
<< Kwiecień 2014
PonWtŚrCzwPiąSobNie
123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
282930
Zapiski Pełnoletniej:
Wiosenne porządki... czyli przepis na szczęście ;) sobota, 12 kwiecień 2014, 10:40
To będzie post inspirująco - porządkowo - motywujący ;) A przynajmniej mam nadzieję, że taki mi wyjdzie ;)))

Bo kochani, dostałam taki komentarz na Blogspocie, że aż chce się pisać, pisać, pisać... do końca świata i o jeden dzień dłużej! I dziękuję tej anonimowej osóbce, która określiła się mianem "smarkuli" i dodała mi takiego powera do pisania, że po przeczytaniu jej komentarza wyleciałam z domu jak oparzona, z aparatem w ręku, co by zrobić z milion zdjęć Skarpy i wszystko Wam opisać, ale akurat wystąpiły piękne okoliczności przyrody w postaci zachodu słońca i słońce schowało się za grubą warstwę chmur... wróciłam do domu z paroma zamazanymi ujęciami kota... i załamałam ręce... bo co ja teraz Wam pokażę...???

W salonie stała deska do prasowania w lawendę z gotową do prasowania, nieziemsko pachnącą świeżym powietrzem pościelą, dlatego przykro mi bardzo, ale zamiast zdjęć Skarpy i ostrych zdjęć kota, dziś będziecie mięli zdjęcia deski do prasowania i tego co mam w oknie na Skarpę ;)

Przepraszam! ;)





  I o ile mogę dać anonimowej, tajemniczej osóbce... i  Wam wszystkim parę rad odnośnie szczęścia...
To przede wszystkim - konsekwentne dążenie do celu, nigdy się nie poddając.
Powtarzajac sobie za każdym razem, że da się radę.
Chocby nie wiem jak bardzo trudno było.

Ale to także umiejętność docenienia tego co najpiękniejsze, proste. Dostrzeżenie szklanki do połowy pełnej, nie pustej. To takie proste... a nie każdy to potrafi.

Szczerze mówiąc, w ostatnich paru tygodniach, sama nie potrafiłam docenić tego, co mam, swego życia, tego, co do tej pory mnie spotkało i co osiągnęłam. Skupiałam się na złej połowie szklanki - tej pustej. I bardzo, ale to bardzo się przy tym męczyłam. Wydawało mi się, że taka nieszczęśliwa jestem...

Chyba oślepłam!

Nie widziałam, co do tej pory wypracowałam, widziałam tylko te małe, nic nie znaczące rysy na szkle, które przesłaniały mi cały obraz. Na szczęście to już przeszłość :)))




Wzięłam dwa dni urlopu, żeby wypocząć... i spędzić je w spokoju pucując okna i podłogi ;)
Liwka też nie poszła do przedszkola. Zrobiłyśmy sobie taki strasznie długi weekend ;)
Bardzo, ale to bardzo było nam to potrzebne...



No i domek prawie już wypucowany ;)
Na zdjęciu drewniane Aniołki, które wygrałam już dawno temu na blogu Old Tools and Woodworking.




Pelargonie, to moje ulubione domowe kwiatki! Kocham je za tą soczystą zieleń i siłę  z jaką odbudowują się każdej wiosny z zaszczepek...
No i te dekoracyjne, serduszkowo-okrągłe listki :)))
Absolutne MUST HAVE każdego domu na wsi :)))



Siateczkowe firanki w pastelowym różu, szarości i bieli mam z IKEA :)




A żeby zbyt wesoło nie było... to po wyjęciu moich ukochanych szarych zasłon z pralki, okazalo się, że skurczyły się one o pół metra...
I zostaliśmy bez zasłon na Święta!!!
Szukam teraz jakichś w foletach, szarościach, ewentualnie w ciemnym brązie i najlepiej, żeby miały podobny wzorek do naszej pościeli ;)
Albo jakiś w tym stylu...
I takich, które nie skracają się o pół metra w zetknięciu z wodą o temperaturze 30 stopni...
Gdybyście wiedzieli, gdzie takie zdobyć, to proszę o cynk ;)






Acha - świecznik i lusterko też mamy z IKEA - na ten świecznik chorowałam dość długi okres czasu i dostałam go w końcu na imieniny od meża :)))



Wiosna jeszcze zimna...
Bez czapki i szalika na razie nie da się  wyjść... a już tak ciepło było!!!
(czapka i szaliczek - liwkowe oczywiście)


Gdybym nie dała rady zawitać tu przed Świętami, to już teraz wszystkim Wam wiosennych, ciepłych i szczęśliwych Świąt Wielkanonych życzę!!!

Keep calm & blog on :))) wtorek, 08 kwiecień 2014, 20:02
Otóż tak:

Nie było mnie tu ostatnio zbyt często z wielu powodów.
Jedym z nich był fakt, iż wydawało mi się, że nie powinnam już pisać. Bo nie wiem już kto mnie czyta, bo to, bo tamto. Natomiast co tu dużo pisać: banku nie okradłam, nikogo nie zabiłam, uczciwie opłacam ZUS i podatki (choć zgrzytając przy tym zębami), męża nie zdradziłam, dziecko swe kocham (najgoręcej na świecie!!!), brudnych sekretów też nie skrywam w głębi duszy mojej, a że pisać lubię... to sobie pisać będę, ku uciesze czytających lub na złość innym ;)))

I co najważniejsze, znalazłam sposób na dodawanie niezliczonej wręcz ilości zdjęć na bloga, trzymając je równocześnie w bezpiecznym i sprawdzonym miejscu :))) Nie musząc się już nigdy prosić nikogo o powiększanie schowka :))) Wiktoria! :))) A nowy/ stary sposób (że też wcześniej nie przyszło mi to do głowy) zwie się: Picasa Web Albums, gdzie mam jeszcze jakieś 14 GB wolnego miejsca ;)))

Zapowiadam więc jeszcze wiele, wiele szczęśliwych lat blogowania -

Wasza powrócona, znów szczęśliwa, Pełnoletnia :)))






W sieci. Uwikłana. Z myślą o najgorszym... Ze zbyt wieloma myślami w głowie... sobota, 05 kwiecień 2014, 20:46
O rany, długo mnie tu nie było...
Nie mam czasu, do tego nie wiem nawet czy umiem jeszcze pisać, tak jak dawniej. Ale najgorsze, że nie wiem już kto przyjaciel, a kto wróg. A może pownnam bardziej ufać swym przeczuciom. Zdecydowanie bardziej powinnam ufać swym przeczuciom... I jeśli od pierwszej chwili wydaje mi się, że pewna sprawa śmierdzi, to powinnam odsunąć się i powiedzieć zdecydowane nie.

I zdecydowanie powinnam przestać pomagać ludziom. Za pomaganie ludziom dostaje się najcięższe w życiu kopy w dupę.

Jeśli komuś się wyżalić, to teściowej i mężowi (tak, tak, w tej kolejności, lub na odwrót) i na blogu - Wam, choćby mięli to czytać moi najzagorzalsi wrogowie. Proszę bardzo, napawajcie się.

Czuję się złapana w sieć. Uwikłana. W zawieszeniu. Dałam się tak pięknie, za przeproszeniem, wydymać, że teraz sama się sobie dziwię.
Patrząc na siebie, siebie mi żal (ostatnio maniakalnie słucham starych kawałków Kasi Kowalskiej w aucie i drę się wniebogłosy ;) ). "Od tamtej chwili inna ja". Oj, inna... Człowiek zmienia się całe życie. Uczy na błędach. Mało takich nauczek miałam w życiu. I postanowiło mi je ono w końcu zrekompensować.

Ostatnio, po cieżkiej grypie, tata był na granicy życia i śmierci. Zanikły funkcje przełykania, karmiony był kroplówką. Pojawiły sie odleżyny. Tydzień temu było już minimalnie lepiej - powoli, ostrożnie, ale jednak przełykał. Choć poiłam go wciąż strzykawką, drżąc, żeby się nie zakrztusił... Wczorajszy telefon do ośrodka - postawili go podobno na nogi. Jutro przekonam się na własne oczy. Kupiłam już nawet granatowy płaszcz z myślą o... z myślą o najgorszym. Może jeszcze przez jakiś czas uda się uniknąć najgorszego.


45 pączków, czyli baaardzo Tłusty Czwartek ;) czwartek, 27 luty 2014, 16:55
Jak w temacie: na dziś 45 pączków do zjedzenia :))))
Ja kupiłam 15 (sąsiedzi mają przyjść), po czym dostałam telefon od Tygrysa „Nie kupuj pączków, bo kupiłem 30” :)))))

Teraz się zastanawiam tylko, kto to wszystko będzie żarł, sąsiedzi mają przyjść, ale 45 pączków będzie ciężko ogarnąć, szczególnie, że ja zaliczyłam dziś już dwa ;)

Wszystkim pączkożercom SMACZNEGO, NIE ŻAŁUJCIE SOBIE ;)

My dziś nie będziemy ;)

Z pamiętnika Pająka cz.1. wtorek, 25 luty 2014, 19:10
Witajcie. Oto ja! Pająk! Nadszedł właśnie taki piękny dzień kiedy i ja postanowiłem skreślić parę słów swoją psią łapką, ku pamięci. Długopisu utrzymać nie zdołam, ale ta moja kochana Pańcia i tak wie co w mojej główce hula ;)

Zakochałem się! Och, jakże ja zakochany jestem! Zew pierwszej, prawdziwej psiej miłości niesie mnie kawałek od domu, przez drogę, przez pola, obok stawu i już jestem u bram mej ukochanej! Niby Romeo gnam do swej Julii, patrzę ja: a tam dwudziestu innych Romeów! Nic to jednak! Każdy z nas wpatrzony w wybrankę jak w obraz, a ona kusi, wabi zapachem, tak, że o całym świecie można zapomnieć! I zapominamy… Pan przyjeżdża po mnie, woła, ale ja jestem szybszy, sprytniejszy i uciekam, aż „z mokrego się kurzy”, jak to pan opowiada później swojej pańci. No, panu to dobrze jest, ma pańcię na miejscu i nie musi nigdzie latać, ja nie mam, latam więc. Chcieli zatrzymać mnie siłą na sznurku, przywiązali na smyczy do budy. Długo nie potrwało zanim przegryzłem smycz i już byłem na wolności! Potem zacząłem przegryzać drugą, wiec zamknęli mnie w domu… Wyłem, płakałem i skomlałem… Auuu, auuuu, auuuuuułaaaałaaaaau. Czmychnąłem za pierwszą nadarzającą się okazją. Taki jestem! Pańcia powiedziała, że woli już w ogóle nie mieć psa, niż trzymać go na łańcuchu. To, to ja rozumiem!

Obłaskawiłem sobie wszystkich :) Właściciele mojej wybranki zaprosili mnie nawet domu! Jakież było zdziwienie mojej pańci, kiedy podjechała po mnie autem i zobaczyła, że króluję na pokojach ;) Bo ona myślała, że kijem mnie tam przeganiają, albo wręcz strzelili u dupę śrutem, jak sąsiadowi memu, Nikowi. Dostał dwa razy. Bo muszę się Wam przyznać… narozrabialiśmy troszkę… Ale ta kura tak nas wkurzała, że zapędziliśmy ją do stodoły i z piór oskubali. Doszczętnie! Gdzie, żeby takie wkurzające kury takie zacne psy denerwowały!

Parę dni później:

Ukochana już tak nie wabi, ale rozochociłem się okrutnie! Znają mnie w całej wsi jako takiego, co żywemu nie przepuści, "byle tylko ciepłe było i na drzewo nie uciekało". O co im chodzi??? Toć ja tylko zew natury poczułem ;) Do pańci przychodzę jak się zmęczę, daje mi wtedy pełną miskę żarcia (najbardziej lubię trafić do domu akurat jak smażą naleśniczki – wtedy nawet pan usmaży więcej dla mnie!) i wody. Śpię potem jak zabity na swoim kocyku. A potem z nowymi pokładami energii hulaj dusza w pola! Wiosna! Nawet do mojej kociej przyjaciółki Marysi zaczął zachodzić kawaler… Kocur sąsiadów, taki biały z czarnym ogonem i beżowymi łatami. I z niebieskimi oczami. Jak żyję, kota z niebieskimi oczami nie widziałem! Ale żyję jeszcze krótko i odganiać go nie mam czasu, bo praktycznie mnie w domu nie ma.

Moja mała pańcia, Liwka, mówi, że Marysia będzie miała małe kocięta. A potem nastąpiło pierwsze, wiekopomne pytanie pt: "A skąd się biorą kocięta?". Już ja bym wytłumaczył małej Liwce skąd... ;) Ale nie mogę mówić, za to mama zaczęła tłumaczyć Liwce coś na temat Pana Kotka i Pani Kotki i jakimś nasionku. Co je niby Pan Kotek ma Pani Kotkowej zasadzić w brzuszku. Co za brednie ona wygaduje, przecież sam najlepiej wiem (od niedawna, co prawda, ale wiem), że zupełnie inaczej to wygląda!

Dobra. Lecę. Znów poczułem zew natury. Odezwę się, jak wrócę.

Pozdrawiam serdecznie.

Pies ze Skarpy -

Pająk.







Zobacz serwisy INTERIA.PL